Wystąpił błąd w tym gadżecie.

czwartek, 20 marca 2014

"Dam ci serce szczerozłote"

Nie wiem jak Was, ale mnie ostatnio pogoda nie rozpieszczała. Przelotne ulewne deszcze i silny wiatr, od którego pies mojej przyjaciółki dostaje ze strachu kota, a ja sama chwieję się jak trzcina przy swoim słusznym wzroście - iście jesienna aura, dopiero dziś wyjrzało słońce! Zanim więc na dobre przywitamy wiosnę, proponuję zebrać w weekend ekipę i na poprawę humoru upiec wspólnie czekoladowo-imbirowe serca, mmmm pycha!

Ciasteczka upiekłam według przepisu pochodzącego ze zbioru "Pyszne ciasteczka na Boże Narodzenie" (!), ale prawda jest taka, że większość z prezentowanych receptur jest tak uniwersalna, iż można je stosować na niemalże każdą okazję i bez okazji. Nasz przepis jest teoretycznie na 60 sztuk, ale mi wyszło 100 - 4 blachy po 25 ciasteczek (ilość, jak sądzę, zależy od tego, jakie ciasteczka chcecie uzyskać - cieńsze czy raczej grubsze).






Pierwsze co musicie zrobić, to upewnić się, czy macie wolne popołudnie - zakupy, a potem przygotowanie (a szczególnie krojenie poszczególnych składników) zabierają trochę czasu. Dlatego im więcej osób weźmie udział we wspólnym pieczeniu, tym szybciej pójdzie Wam praca. ;)

Sprawdźcie, czy macie wszystko co potrzeba w swojej kuchni, a następnie wybierzcie się na zakupy po brakujące składniki.

Ciasteczkowa lista zakupów:

100 g rodzynek
125 g gorzkiej kuwertury (ja użyłam gorzkiej krakowskiej czekolady Wawel)
200 g białej kuwertury (w moim przypadku biała czekolada od Wedla)
60 g świeżego imbiru
1 jajko
60 g miękkiego masła
100 g cukru
rdzeń 2 lasek wanilii 
200 g mąki
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
80 g pistacji
papier do pieczenia
folia aluminiowa
foremka w kształcie serca - jeśli nie posiadacie (szerokość 5 cm, do kupienia np. w sklepach, o których pisałam jakiś czas temu)




Wszystkie składniki powinniście bez trudu znaleźć w każdym hipermarkecie. Jak zaoszczędzić? Na przykład kupując pistacje na wagę, a nie w torebkach - są znacznie tańsze, a smakują tak samo. 

Zabieramy się do pracy! 

W pierwszej kolejności czeka nas dużo krojenia, siekania i ścierania - rodzynki sieczemy drobno, obieramy imbir (niesamowicie pachnie taki świeży!) i ścieramy również drobno. Gorzką kuwerturę (czekoladę) musimy posiekać, ale równie dobrze możemy zetrzeć na tarce - dość sprawnie wtedy to idzie. 

Do wysokiej miski wkładamy cukier, masło oraz rdzeń dwóch lasek wanilii (kolejny raz będziecie zachwyceni zapachem! <3). Ucieramy mikserem na pianę przez 10 minut, następnie stopniowo dodajemy wcześniej roztrzepane jajko. Zmieniamy końcówki w mikserze na te do zagniatania ciasta i wyrabiamy gładkie ciasto, dodając mąkę, proszek do pieczenia, rodzynki, zmieloną kuwerturę i imbir. Mój mikser średnio sobie radził z tym zadaniem, więc koniec końców ucierałam ciasto ręcznie.




Ciasto dzielimy na dwie połowy, zawijamy w folię i wkładamy do lodówki na godzinę. Nie marnujemy czasu - ścieramy białą kuwerturę/czekoladę oraz drobno kroimy pistacje. Po odczekaniu godzinki, każdą połowę ciasta rozwałkowujemy między 2 arkuszami papieru do pieczenia na prostokąt 40x35 cm. Papierem wykładamy też blachy. Z ciasta wykrawamy serduszka i układamy je na blachach w odstępach ok. 2 cm.




Przepis mówi, żeby piec ciasteczka  ok. 15 minut w piekarniku nagrzanym do 180°C (z nawiewem: 14 minut przy 160°C), na drugim poziomie od dołu. Jednak jak ze wszystkim trzeba przekonać się samemu i robić według własnego sprzętu - w moim przypadku wystarczyło 9 minut i ciasteczka były złotobrązowe. A jaki zapach w całym domu! :)




Odstawiamy ciasteczka do ostudzenia. W tym czasie możemy się zabrać za coś, co wszyscy "lubimy najbardziej", czyli za ogarnięcie kuchni. :D Oczywiście będziemy jeszcze ciasteczka obtaczać, ale gwarantuję Wam, że robi się to znacznie przyjemniej w niezagraconej kuchni. ;)




Kiedy ciasteczka są już chłodne, rozpuszczamy białą kuwerturę/czekoladę na małym ogniu - możecie dodać odrobinę masła, nie będzie się dzięki temu przypalać. Serca zanurzamy w czekoladzie do połowy i po odsączeniu obtaczamy ich boki w pistacjach. Zostawiamy do wyschnięcia na papierze do pieczenia.





Teraz wystarczy, że pięknie ułożycie Wasze serca na talerzu (możecie je sparować, żeby podkreślić białe połówki) i udekorujecie bakaliami. Smacznego! :)






P.S. Przepraszamy Was za ten zastój na blogu - obie z Kalianą miałyśmy ostatnio gorszy okres, ale mamy nadzieję, że teraz uda nam się przełamać złą passę i wrócić do czynniejszego blogowania. ;)