Wystąpił błąd w tym gadżecie.

środa, 19 sierpnia 2015

"Zmieniła pani zasadniczo poglądy, odkąd poruszaliśmy poprzednio ten temat"

Pamiętam, że kiedy po raz pierwszy podchodziłam do tej książki, nie udało mi się jej ukończyć. To były czasy liceum, niedojrzałości i tym większego zafascynowania piórem Jane Austen. "Duma i uprzedzenie" do dziś figuruje wśród moich ulubionych tytułów.



Strona tytułowa.
Akwarela, C.E.Brock. Źródło: mollands.net



Kilka ładnych lat później postanawiam zmierzyć się z "Emmą" Jane Austen ponownie, w przeświadczeniu, że po tylu opasłych i ciężkich lekturowo tomach na studiach, ta powieść nie powinna sprawić mi większych trudności.

A po około 70 stronach mam już dość. I sama nie wiem czego - czy tego, z jaką przyjemnością większość angielskich bohaterów rozprawia o pogodzie i chorobach, czy też nieustającego potoku słów "poczciwej panny Bates", która doprawdy przyprawia mnie o wiercenie się na krześle i chęć definitywnego wyłączenia czytnika, a przynajmniej ponownego zaniechania lektury tego jakże nobliwego tytułu. Zaczynam się domyślać, co było przyczyną poprzedniej nieudanej próby.



Emma z wizytą u Panny Bates.
Akwarela C.E.Brock. Źródło: mollands.net



Ale brnę dalej. I uświadamiam sobie, że to co czytam jest w istocie arcydziełem. Bo przecież tacy ludzie, jak panna Bates, czy pani Elton, otaczają nas ze wszystkich stron. Sama mogłabym wskazać odpowiednik każdego z bohaterów w swoim życiu. A Emma? Cóż, jeśli nie ma być alter ego czytelniczek, to przynajmniej stara się nam uświadomić, że każda kobieta ma w pewnym stopniu manię nieomylności i nie zawsze dobrze na tym wychodzi. 

I tak dotarłam do 150 strony, od której pochłonęłam całość w zastraszającym tempie. Popołudnia na herbatce u pana Woodhouse'a przestały już przerażać rozciągłością wywodów. Po prostu bardzo mnie wciągnął ten XIX-wieczny świat pikników, odwiedzin, wzajemnej większej lub mniejszej adoracji, a przede wszystkim wyjątkowych umiejętności operowania językiem w taki sposób, aby powiedzieć tylko to, na co ma się ochotę i żeby na pewno dotarło to w sposób właściwy do adresata (co zabawne, mimo tych zdolności bohaterom nie udaje się uniknąć pomyłek). 

Oczywiście, jak na książki Jane Austen przystało, musi się pojawić wspaniały męski bohater. Pan Knightley ujął mnie szczerością i wrażliwością serca na tyle, że po raz kolejny przypomniałam sobie słowa autorki: "Świat cierpi na brak mężczyzn, szczególnie tych, którzy są cokolwiek warci". A może wcale nie? Może po prostu, tak jak Emma, nie zauważamy ich w naszym życiu? ;)



Rozstrzygająca rozmowa Emmy i Pana Knightleya.
Akwarela, C.E.Brock. Źródło: mollands.net


Dwie godziny po wyłączeniu czytnika na ostatniej stronie "Emmy" napisałam do przyjaciółki z pewną wielką nowiną i zrobiłam to w iście Austenowskim stylu - co skonstatowałam z wielkim rozbawianiem. Mimo wszystko więc, a może właśnie dlatego, jest to książka bardzo dobra i zasługująca na swoją pozycję w świecie literatury. 


P.S. To kolejna książka przeczytana w ramach wyzwania Przeczytam 52 Książki w 2015, o którym pisałam TU. Jednocześnie zachęcam Was do śledzenia mojego profilu na portalu lubimyczytac.pl :)
A jeśli spodobały Wam się akwarele, które przemyciłam pomiędzy akapitami, zachęcam Was do obejrzenia całego zbiorku (KLIK!), jest naprawdę urokliwy! :)  

środa, 1 lipca 2015

Multicoolturalna wraca z nowościami filmowymi!


Sezon na filmy kostiumowe trwa w najlepsze (i niech się nie kończy!). Lipiec zapowiada się niezwykle emocjonująco i estetycznie doskonale. Co nas czeka?



Randka z królową  (premiera 3 lipca)


Źródło: filmweb.pl


Już pojutrze do kin wchodzi film, na który czeka cała Wielka Brytania, a ja wraz z nią. O co tyle krzyku? Królowa angielska słynie z dystynkcji i bezwzględnego przestrzegania etykiety. Ale kiedy przypatrzymy się dokładniej jej aktualnym zdjęciom, to gdzieś tam w kącikach oczu dostrzeżemy witalność i młodzieńczy blask. Czy to możliwe, żeby młoda Elżbieta II szalała z 15-letnią siostrą na ulicach Londynu w dniu zakończenia II wojny światowej?



     polskieradio.pl                                          iwoman.pl


"Inspired by true events" - zapewniają nas twórcy filmu Randka z królową (A Royal Night Out). Jednak nawet jeśli więcej w tym fantazji niż prawdy, to myślę, że większość Brytyjczyków chce podświadomie w to wierzyć. W końcu królowa to też człowiek, a normalne nastolatki nie stronią od zabaw. "Niech idą. Może to jej jedyna szansa" - stwierdza w filmie król Jerzy VI, ojciec Elżbiety, dostrzegając naturalną potrzebę szaleństwa u młodych. 



Źródło: film.gazeta.pl

film.interia.pl


Film został już obwołany przez magazyn "Variety" kobiecą wersją nagradzanego filmu o Jerzym VI, Jak zostać królem. Sądząc po zwiastunie czeka nas miła dla oka (kostiumy! scenografia!... ) i przyjemna fabularnie historia. Nie mogę się doczekać i wieszczę sukces Julianowi Jarroldowi (to ten sam, który wyreżyserował wzruszającą Zakochaną Jane z Anne Hathaway i Jamesem McAvoyem)!





Swoją drogą, czy nie uważacie, że podobieństwo Sarah Gadon (odtwórczyni roli księżniczki Elżbiety) do młodej Elżbiety II jest uderzające? Ja nie mogę wyjść z podziwu! :)




Z dala od zgiełku (premiera 17 lipca)


Źródło: kulturaonline.pl


Sześć lat temu stawiałam pierwsze kroki na uniwersytecie i potrzebowałam odreagowania od codziennego stresu. Traf chciał, że akurat na tamten czas przypadło wiele wspaniałych, inspirujących premier filmowych. Przynajmniej raz w miesiącu wybierałam się więc do kina. I tak wciągnęłam się w pasję filmową. Wtedy też po raz pierwszy młodziutka Carey Mulligan zachwyciła mnie swoim dziewczęcym wdziękiem i naturalnością w Była sobie dziewczyna. Potem widziałam jeszcze kilka filmów z jej udziałem, za każdym razem zachwycając się jej kreacjami (przede wszystkim cudowną Daisy w Wielkim Gatsbym).



Źródło: tumblr.com


Z dala od zgiełku Thomasa Hardy'ego to klasyka literatury brytyjskiej, przeniesiona ponownie na ekran przez Thomasa Vinterberga. Bathsheba Everdene przypomina trochę Flaubertowską Panią Bovary (nie bez znaczenia wydaje mi się, że obie te powieści powstały w XIX wieku) - wiele oczekuje od życia, a przede wszystkim od mężczyzn (tak jak Emma wdaje się w romans z trzema). 



Źródło: radiotimes.com


Grana przez Carey Mulligan Bathsheba potrafi jednak zyskać sympatię widza. Jest pełna ciepła, niezwykłego wdzięku oraz... kobiecego niezdecydowania. To także przedsiębiorcza pani na włościach z temperamencikiem, który niejednego potrafi zaskoczyć. 



Źródło: filmweb.pl


Zwiastun uwiódł mnie zapierającymi dech widokami, niezwykłymi zdjęciami (przeczuwam doskonały montaż, który jak wiadomo jest podstawą każdego dobrego filmu), pięknymi kostiumami oraz przenikliwą, wspaniale dobraną muzyką. Co tu dużo mówić - Z dala od zgiełku już okrzyknięto "wizualnie najpiękniejszym obrazem tego roku" (ELLE, 08/2015). Po prostu wiem, że i tym razem się nie zawiodę i zaczynam odliczać dni do premiery. :)





***

Multicoolturalna wakacyjnie wraca do blogowania! :) 
Studiowanie, pracowanie i walka o marzenia naraz okazały się nieco ponad moje siły...  Przepraszam za zastój na blogu i obiecuję poprawę. ;) W związku z tym - zapraszam Was do częstszego niż ostatnio odwiedzania mojego bloga! 
Jeśli jeszcze nie widzieliście, Multicoolturalna ma swój profil także na fejsbuku -> KLIK! <- tam też pojawiają się dodatkowe newsy "na gorąco" lub krótkie wpisy wrzucane w bardziej pracowitych dla mnie okresach. 
Bądźmy w kontakcie! :)

poniedziałek, 12 stycznia 2015

5 i 2 powody dla których warto przeczytać 52 książki w 2015 roku :)

Nigdy nie byłam dobra w postanowieniach, a tym bardziej noworocznych. Kiedyś gdzieś usłyszałam: "jeśli nie możesz czegoś dotrzymać, nie obiecuj". Więc zazwyczaj tego nie robię. Nie mam postanowień, must-do-it, czy jakkolwiek by to zwał. Od wielu lat wolę uskuteczniać metodę małych kroków i dobrze mi z tym. Ale od czasu do czasu lubię podejmować różnego rodzaju wyzwania. I na ten rok moim małym wyzwaniem stała się fejsbukowa akcja "Przeczytam 52 książki w 2015"


W chwili gdy o tym piszę w wydarzeniu bierze udział już 82 tysiące osób - kiedy ja dołączałam były zaledwie 4 tys.! Można się zastanawiać, czy to ten pociąg ludzkości do rywalizacji i prześcigania się w kolejnych dziedzinach, ale inicjatywa ma szczytny cel - walka ze statystykami, nieubłaganie pokazującymi jak czytelnictwo w naszym kraju kuleje. Część moich znajomych zareagowała entuzjastycznie i tak jak ja dołączyła już do wydarzenia. Pojawiły się też głosy, że 52 książki to jednak za dużo, że czytanie ma być po to, żeby coś zostało w głowie, a nie na wyścigi, wreszcie - że takie wydarzenie nic nie zmieni i nadal będą czytać tylko ci, którym faktycznie zależy. Może tak, a może nie... kto wie? ;) Jeśli chodzi o inicjatywy kulturalne, to ja akurat wolę być optymistką! Sama jednak nie daję sobie 100% gwarancji, że wystarczy mi czasu na 52 pozycje. Po co więc w ogóle podejmować to wyzwanie? 




Oto moje 5 i 2 powody, dla których warto przeczytać (albo chociaż spróbować) 52 książki w 2015 roku! :)

1. Pomyśl o tych wszystkich książkach, które zawsze chciałeś/aś przeczytać, ale nigdy jakoś się nie układało. Teraz wreszcie masz solidną motywację, a więc Twoje szanse na ich przeczytanie wzrastają dwukrotnie!
2. Jeśli też masz półkę książek pożyczonych od znajomych i w nieskończoność odkładasz je na później - teraz już nie będzie wymówki.
3. Bo warto czasem oderwać się od szarej codzienności! Wprawdzie już dawno nie trafiłam na książkę, która pochłonęłaby mnie w zupełności tak jak to bywało w licealnych czasach, ale jak inaczej taką znajdę, jeśli właśnie nie czytając coraz więcej?
4. To, że książki potrafią jednoczyć ludzi wiadomo nie od dziś. Moją najlepszą przyjaciółkę poznałam właśnie dzięki wspólnemu zamiłowaniu do tej samej książki. Może i na Ciebie czeka taka przygoda? 
5. Skoro to "tylko jakieś wyzwanie", to pokaż, że faktycznie dla Ciebie to TYLKO i przeczytaj 52 książki. ;)

+

6. Nawet jeśli nie przeczytasz 52 książek, to i tak masz satysfakcję - założę się, że pod koniec roku okaże się, że pobiliście swój rekord z poprzedniego roku.
7. I wreszcie, jeśli tak jak ja nie mieliście do tej pory żadnego postanowienia noworocznego - to teraz już macie. ;)

A jak ja sobie radzę z wyzwaniem możecie sprawdzać pod tym linkiem. :)